niedziela, 14 kwietnia 2013

Loe - Coca Cola & Nightlife

Kid Cudi i jego najnowszy album "Indicud" (tak, wiem, premiera za dwa dni, ale nie oszukujmy się - wyciekł już jakiś czas temu, więc pewnie każdy fan zdążył już płytę odsłuchać, choćby na youtube) zaprowadził hip-hop w miejsca pokręcone, kosmiczne i niepokojące. Nie wyrobiłem sobie jeszcze zdania, co do jego najnowszej produkcji, ale trochę brakowało mi tego człowieka z jego pierwszych mixtape'ów i debiutanckiego longplay'a. Na szczęście trafiłem na Loe, któremu w pewien sposób udało się to naprawić.

Loe to mieszkający w Niemczech (choć pochodzący z USA) 24-latek. Choć osadzony jest w klimatach hip-hopowych, nie boi się sięgnąć po dance czy indie pop. Inspiruje się takimi artystami, jak wspomniany już Cudi, The xx, Hurts, The Weeknd, Bob Dylan, Tricky czy Morrissey. Loe umiejętnie łączy atuty wymienionych osób, prezentując nam swoją wizję, którą bardzo łatwo wychwycić. To ważne, bo wydaje mi się, że gdybym usłyszał kolejną jego produkcję, od razu zgadłbym, że należy do niego, jest więc na pewno charakterystyczny. Tym, co bardzo fajne jest pewnego rodzaju manieryczne flow, które sprawia, że Loe brzmi, jakby rapował i śpiewał "od niechcenia", co jednak wcale nie przeszkadza, a wręcz przeciwnie, wprowadza fajny klimat. 

Na swoim koncie Loe ma debiutancki album "Uptown 91" oraz świeżo wydany "Coca Cola & Nightlife". Na płycie znajdziemy 16 utworów, spośród których najlepsze w mojej opinii podrzucam poniżej. Sprawdźcie i zapamiętajcie to imię, bo facet ma potencjał, który już potrafi umiejętnie wykorzystać.

"This Our Year"


"I Can't Hear You"
 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza