Who: KALEN Facebook Twitter Instagram Website
Why: Because I'd fallen for you and then for hope.
Where: AppleMusic iTunes
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą indie pop. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą indie pop. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 25 sierpnia 2019
środa, 9 stycznia 2019
FLAVIA - Til I Die
Why: Because I hope that I will stick with that one person till I die.
Where: SoundCloud YouTube Spotify AppleMusic Deezer
wtorek, 8 stycznia 2019
Tyzo Bloom - Sucker (feat. Gigi)
Who: Tyzo Bloom Facebook Twitter Instagram Gigi Instagram
Why: Because sometimes I break my heart for fun.
Where: SoundCloud YouTube Spotify AppleMusic Deezer
Why: Because sometimes I break my heart for fun.
Where: SoundCloud YouTube Spotify AppleMusic Deezer
czwartek, 6 grudnia 2018
LOVER - Best Side
Who: LOVER Facebook Twitter Instagram
Why: Because someone showed me my best side earlier this year.
Where: SoundCloud Spotify AppleMusic Deezer
Why: Because someone showed me my best side earlier this year.
Where: SoundCloud Spotify AppleMusic Deezer
piątek, 30 listopada 2018
La Rogue - Believe
wtorek, 20 listopada 2018
Claire Ridgely - California
Who: Claire Ridgely Facebook Twitter Instagram
Why: Because it gave me shivers and this is the best feeling that a song can make. And who doesn't want to live in California, FFS?
Where: SoundCloud YouTube Spotify AppleMusic Deezer
Why: Because it gave me shivers and this is the best feeling that a song can make. And who doesn't want to live in California, FFS?
Where: SoundCloud YouTube Spotify AppleMusic Deezer
poniedziałek, 19 listopada 2018
Denvre - Make It Right
Who: Denvre Facebook Twitter Instagram Website
Why: Because there is always hope that we can make something right.
Where: SoundCloud YouTube Spotify AppleMusic Deezer
Why: Because there is always hope that we can make something right.
Where: SoundCloud YouTube Spotify AppleMusic Deezer
niedziela, 12 sierpnia 2018
CAEZAR - Hold On / Waiting
Who: CAEZAR Facebook Twitter Instagram Website
Why: Because they have everything to become a new great pop-rock band. Catchy melodies, interesting vocals, and a really good production. I won't be surprised if they'll be able to say "Veni, Vidi, Vici" soon.
Where: SoundCloud YouTube Spotify AppleMusic
Why: Because they have everything to become a new great pop-rock band. Catchy melodies, interesting vocals, and a really good production. I won't be surprised if they'll be able to say "Veni, Vidi, Vici" soon.
Hold On
Waiting
Where: SoundCloud YouTube Spotify AppleMusic
sobota, 11 lutego 2017
Final State - WAYN?
Mam nadzieję, że sobotni poranek rozpoczął się dla Was równie dobrze jak dla mnie. Zza chmur nieśmiało wygląda słońce, a Maciek Kot zaliczył pierwsze zwycięstwo w historii swoich skoków - do pełni szczęścia brakuje nam tylko świetnej muzyki. Dziś zaczynamy nietypowo, bo po francusku, a jak wiecie nieanglojęzyczne utwory trafiają na chillsounda niezwykle rzadko.
WAYN? (skrót od Where Are You Now?) zdecydowanie zasługuje na to, by być tym wyjątkiem. Przyznam się, że zapętlam ten utwór już po raz kilkunasty i wciąż nie mam go dość. Autorami tracku jest kanadyjska grupa Final State, która w rodzinnym kraju doczekała się już grupki oddanych fanów. Band szykuje się właśnie do wydania debiutanckiego albumu, który ukaże się w wersjach francuskojęzycznej oraz anglojęzycznej. Pierwszym zwiastunem krążka jest właśnie WAYN? w wersji francuskiej. Klimat kawałka urzekł mnie już od pierwszych sekund - charakterystyczny wokal i nastrojowa gitarka, a także naprawdę świetna linia melodyczna sprawiły, że utwór cholernie mi się spodobał. Z tym większą niecierpliwością czekam na angielską wersję piosenki, która powinna ukazać się w przeciągu najbliższych tygodni - ciekaw jestem, czy zmiana języka nie odejmie jej nieco uroku. Póki co trwam w zauroczeniu:
Linki:
czwartek, 31 marca 2016
Charlotte Cardin - Like It Doesn't Hurt (feat. Husser) / Big Boy
Choć ja o Charlotte Cardin usłyszałem dziś po raz pierwszy, dziewczyna z Montrealu zaliczyła całkiem udany debiut już w zeszłe wakacje. Dziś premierę miał jej kolejny utwór - Like It Doesn't Hurt, który przekonał mnie do siebie bardzo szybko, przez co też sprawdziłem jej wcześniejsze dokonania.
Trackiem, od którego wszystko się zaczęło był Big Boy. Jest to utwór tak bardzo przepełniony soulem, że słuchając go, poczułem się jakby czas cofnął się mniej więcej o 80 lat wstecz. Nie dziwię się więc, że swoim debiutem Charlotte zwróciła na siebie uwagę muzycznego światka. Like It Doesn't Hurt to z jednej strony utwór zgoła odmienny - Cardin zwraca się w stronę nieco lżejszych, popowych brzmień, jednak z drugiej - jest w klimacie obu piosenek coś spójnego, pewne inspiracje "czarną" muzyką z przeszłości, co niesamowicie przypadło mi do gustu. Zdecydowałem się więc podrzucić Wam oba utwory, czekając jednocześnie na kolejne produkcje Charlotte - oby trafiły do nas jak najprędzej!
Like It Doesn't Hurt (feat. Husser)
Big Boy
Linki:
poniedziałek, 14 marca 2016
The Palms - Republic Enemy #1 / Future Love (We All Make Mistakes)
The Palms to duet z Los Angeles, który tworzą Johnny Zambetti i Ben Rothbard. Jak sami twierdzą, ich muzyka jest wynikiem miłości do wszelkich popularnych gatunków, które ze sobą połączyli, co pozwoliło na stworzenie idealnego soundtracku do letniej nocy w Los Angeles. Jako, że podróż do Stanów Zjednoczonych wciąż pozostaje w sferze moich marzeń, spróbuję przybliżyć Wam jednak ich brzmienie w inny sposób.
Mamy tu do czynienia z mieszanką rocka, popu, a także odrobiny modern hip-hopu - wszystko zatopione oczywiście w alternatywnym sosie. Jeżeli miałbym porównać do kogoś chłopaków z The Palms, najpierw pomyślałbym o The Neighbourhood, następnie o Portugal. The Man, by ostatecznie dotrzeć do starszych utworów Last Lynx. Z drugiej jednak strony, gdy wsłuchamy się w wokal, z łatwością możemy też usłyszeć inspiracje rockiem z lat '80 - w dodatku wymieszanym z reggae. Jeżeli dodamy do tego niegłupie teksty, wychodzi nam naprawdę indywidualne brzmienie, które bardzo szybko przypadło mi do gustu. Duet do tej pory wypuścił na światło dzienne cztery utwory, z których dwa (w tym jeden sprzed tygodnia) podrzucam niżej.
Republic Enemy #1
Future Love (We All Make Mistakes)
Linki:
środa, 4 marca 2015
Lions Head - Begging
Czasem dzieje się tak, że człowiek spotyka na swojej drodze inną osobę i spotkanie to prowadzi do powstania czegoś pięknego. Co ciekawe, wcale nie chodzi mi tu o spotkanie dwóch osób płci przeciwnej. Wystarczy, że wpadną na siebie takie osoby, jak Ignacio - wokalista i tekściarz z Nowego Jorku oraz Philip - berliński producent. Efektem spotkania jest duet Lions Head.
Chłopaki nie chcą zdradzać więcej na swój temat - nie przykładają wagi do pisania o swojej przeszłości, skoro ich przygoda dopiero się zaczyna. A zaczyna się w naprawdę fajny sposób - bo Begging to debiut zdecydowanie wart uwagi. Berlińskie korzenie producenta możemy wyczuć po brzmieniu zbliżonym do fenomenalnego duetu Milky Chance. Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam tracki w tym klimacie. Utwór możecie pobrać za darmo - korzystajcie więc:
Linki:
sobota, 1 listopada 2014
Zella Day - EP / 1965
Gdy po raz pierwszy usłyszałem dziś Zellę Day, pomyślałem, że to nie fair, że na świecie jest pewnie bardzo dużo bardzo dobrej muzyki, której nigdy nie przyjdzie mi usłyszeć. Bo przecież nie prowadziłem bloga tylko kilka miesięcy, a gdzieś ta Zella przepadła w moich muzycznych poszukiwaniach, przez co natknąłem się na nią dopiero dziś. Tyle dobrego, że zamiast wyczekiwać kolejnych utworów, mogłem od razu zapoznać się z kilkoma jej produkcjami.
Sukces Lany del Rey sprawił, że na rynku muzycznym jak grzyby po deszczu pojawiać zaczęły się melancholijne dziewczyny próbujące śpiewać w tym samym stylu. Żadnej jednak nie udało się mnie przekonać do siebie tak bardzo, jak Zelli. Media zdążyły już ochrzcić ją "weselszą wersją Lany del Rey", ja postanowiłem jednak, że odczepię się od tych porównań - Zella to Zella i choć wyraźnie słychać inspiracje starszą koleżanką, to wydaje mi się, że z powodzeniem na rynku znajdzie się miejsce dla obu z nich.
Zella wydała właśnie swoją debiutancką EP-kę, na której odnaleźć możemy cztery utwory. Dziewczyna zaczęła jednak swoją przygodę z muzyką wcześniej, dzięki czemu w Internecie odnaleźć możemy też cover "Seven Nation Army" The White Stripes, z którym poradziła sobie bardzo dobrze. Prawdziwe wrażenie robią jednak jej autorskie utwory. Wielbicielom Lany najbardziej przypadnie do gustu nastrojowy "1965", jednak tak naprawdę każdy dotychczas wydany przez Zellę track jest wart przesłuchania. Wokalistka czaruje swoim urokiem, któremu naprawdę bardzo ciężko jest się oprzeć. Ja z pewnością pobiegłbym z nią szukać wschodu Edenu.
"Hypnotic"
"1965"
"East Of Eden"
"Sweet Ophelia"
Linki:
czwartek, 16 października 2014
Last Lynx - None Of My Friends
"Nareszcie" - krzyczy każda cząstka mnie, po przesłuchaniu najnowszego utworu Last Lynx. Jeżeli ktoś śledzi chillsounda od dłuższego czasu, zapewne wie, że ten szwedzki zespół to aktualnie jedna z moich ulubionych grup na świecie. Piosenki "Killing Switch" oraz "The Great Water Sequel", pochodzące z EP-ki "Ocean Reels" plasują się naprawdę wysoko w moim prywatnym TOP-ie Wszech Czasów.
Niestety, ostatnie propozycje serwowane przez Last Lynx trochę zboczyły ze ścieżki obranej przy "Ocean Reels". To oczywiście bardzo dobrze, bo artysta, który stoi w miejscu, to tak naprawdę artysta, który wykonuje krok w tył. Przyznaję jednak, że trochę tęskniłem za klimatami, dzięki którym pokochałem sztokholmski band. Pomimo, że "Curtains" i "Lacuna" stanowiły bardzo smaczny kąsek dla każdego wielbiciela muzyki, to jednak nie wbiły się w mój muzyczny gust tak bardzo, jak "Killing Switch". W końcu jednak Last Lynx wydali utwór, który przekonał mnie do siebie już po pierwszym przesłuchaniu. "None Of My Friends" to w mojej opinii jak na razie najlepsza propozycja z EP-ki "Rifts", której premiera będzie mieć miejsce 7-go listopada. Czekam z niecierpliwością, jak na wszystko, co spod rąk członków Last Lynx wychodzi.
Linki:
niedziela, 28 września 2014
Sir Sly - Inferno (ft. Lizzy Plapinger)
Sir Sly podbili rok temu moje serce, a ich "Where I'm Going" był według mnie jednym z najlepszych utworów, jakie miałem okazje w 2013 roku usłyszeć. Fenomenalna EP-ka sprawiła, że ostrzyłem sobie zęby na ich pełnoprawny longplay. W międzyczasie przyszła jeszcze pora na kilka remixów oraz utwory, które ostatecznie na albumie się nie znalazły. Pierwszą płytę chłopaków z Sir Sly oficjalnie zwiastował tytułowy singiel - "You Haunt Me". Muszę przyznać, że trochę mnie to zaniepokoiło, bo w utworze tym Sir Sly delikatnie zboczyli z obranej przez siebie drogi. Nie twierdzę oczywiście, że track ten jest zły, ale mi zwyczajnie "nie podszedł".
Na szczęście dziś nie muszę już martwić się o jakość debiutanckiego longplaya amerykańskiego bandu. "You Haunt Me" miał premierę 12 września, dzięki czemu większość z nas mogła wyrobić już sobie zdanie na temat tej płyty. Na albumie znajdziemy utwory znane już z wspomnianej EP-ki oraz kilka nowych propozycji. Całość nie jest zła, powiedziałbym nawet, że jest bardzo dobra, jednak nie mogę oprzeć się wrażeniu, że gdyby wszystkie utwory trzymały objęty początkowo klimat, "You Haunt Me" byłoby o klasę lepsze. Nie zmienia to jednak faktu, że zachęcam do przesłuchania albumu. Zresztą zdecydowanie lepiej zrobi to nagrane wspólnie z wokalistką MS MR "Inferno" - jeden z mocniejszych punktów płyty.
Linki:
czwartek, 26 czerwca 2014
We The Wild - Trampoline / Paper Plane
Bardzo się w tym miesiącu na chillsoundzie brytyjsko zrobiło, nic jednak nie poradzę na to, że od kilku dni ponad połowa dobrych utworów, na które wpadam, to produkcje rodem z Londynu i okolic. Tak samo jest z poznanym przeze mnie dziś duetem We The Wild.
Grupę tworzą Ant West i Casey Roarty, którzy tworzą wspólnie muzykę od momentu, w którym się poznali - a mieli wtedy 15 lat. Swoją twórczość zaprezentowali światu jednak dopiero rok temu, przy okazji premiery ich debiutanckiej EP-ki, zatytułowanej "Vol. I" (polecam przesłuchać - jeżeli spodobają się Wam "Trampoline" i "Paper Plane", EP-ka też nie zawiedzie). Szybko okazało się, że chłopaki mają też smykałkę do remixów, dzięki czemu spod ich rąk wyszły przeróbki utworów takich artystów jak Bipolar Sunshine czy grupy White Lies. We The Wild szykują się właśnie do wydania drugiej EP-ki, która nazywać się ma (zaskoczenia nie ma) - "Vol. II". Minialbum zapowiada track "Trampoline", który jest przykładem bardzo fajnego i łatwo wpadającego w ucho alternatywnego popu.
Tę samą EP-kę zwiastuje również wydany miesiąc temu "Paper Plane" - równie dobry, zaczynający się bardzo spokojnie i stopniowo rozwijający się utwór, który pozwala mieć nadzieję na to, że "Vol. II" będzie EP-ką bardzo równą. Warto mieć na We The Wild oko - komentarze czytelników wskazują na to, że chłopaki bardzo dobrze radzą sobie również w graniu na żywo, z czego wnioskuję, że jeszcze nieraz o nich usłyszymy.
We The Wild znajdziecie tu:
środa, 25 czerwca 2014
Black Honey - Sleep Forever
Nie mam pojęcia kim jest, nie mam pojęcia skąd jest, nie wiem nawet jak wygląda, jednak nie sposób nie ulec urokowi piosenki artystki podesłanej mi przez londyńską wytwórnię Duly Noted Records.
"Sleep Forever" to pierwszy utwór wokalistki (zespołu?) ukrywającej się pod pseudonimem Black Honey. Już od pierwszych dźwięków nie sposób powstrzymać się od porównań do Lany del Rey - zarówno gęsty i powolny klimat utworu, jak i samo brzmienie wokalu oraz sposób śpiewania niesamowicie przypominają styl nowojorskiej gwiazdy. Jako wierny fan Lany nie mam do tego żadnych zastrzeżeń - wysoka sprzedaż jej albumów z pewnością stanowi dość dobrą zachętę do naśladowania. Należy jednak zaznaczyć, że "Sleep Forever" nie jest kopią żadnego z utworów del Rey, pomimo tego, że równie dobrze mógłby znaleźć się na "Born To Die" i nikt nie zauważyłby, że nie jest elementem tracklisty tego albumu. Różnicę pomiędzy artystkami zauważyć można dopiero przy drugiej zwrotce, gdy piosenka nabiera tempa, a Black Honey rozkręca się i zmienia tembr głosu na taki, z którego Lana jednak nie korzysta.
"Sleep Forever" to debiut równie magnetyczny i przyciągający uwagę słuchacza, co "Video Games". Niewiadomą pozostaje jedynie odpowiedź na pytanie, czy Black Honey uda się podtrzymać równie wysoki poziom przy kolejnym singlu oraz wykreować postać tak charyzmatyczną i uwielbianą, jak Lana.
poniedziałek, 17 marca 2014
Laurel - To The Hills
Jeżeli do tej pory nie znaliście Laurel, to po pierwsze: shame on you! Po drugie - prawdopodobnie macie jedną z ostatnich okazji, by zapoznać się z jej twórczością, zanim jej nazwisko zacznie pojawiać się na tych ambitniejszych listach przebojów całej Europy. Pokrótce - Laurel to młoda wokalistka z Wielkiej Brytanii, która na swoim koncie ma już kilka utworów cieszących się dość dużą popularnością. Jak pokazała historia, Brytyjczycy wiedzą jak przekuć takie talenty na międzynarodowe gwiazdy, dlatego nic dziwnego, że wszyscy wróżą Laurel niemałą karierę.
Tym bardziej cieszę się, że jej najnowszy track "To The Hills", wyjątkowo wpasowuje się w chillsoundowe klimaty. To mroczna, niepokojąca piosenka z lekko orkiestralnym podkładem, który tylko pogłębia jej wyjątkowy klimat. Ciężko mi nazywać w tym momencie Laurel czyjąkolwiek następczynią, mam jednak przeczucie, że usłyszymy o niej jeszcze nieraz.
Więcej o Laurel znajdziecie tu:
sobota, 1 marca 2014
Erik Hassle - Innocence Lost (ft. Tinashe)
W zestawieniu najlepszych utworów 2013 roku o "Talk About It", którego autorem jest Szwed Erik Hassle pisałem, że track to perfekcyjny, zarówno pod względem muzycznym, jak i wokalnym. Wszystko wskazuje na to, że sytuacja powtórzy się w podsumowaniu roku 2014.
"Innocence Lost" powstał we współpracy z amerykańską wokalistką Tinashe, której wokal perfekcyjnie współgra z emocjonalnym głosem Erika. Mówiąc wprost - track ten to kolejny czynnik potwierdzający tezę, że Szwecja to potęga współczesnego popu. Hassle za 2 dni wydaje swoją EP-kę "Somebody's Party", której "Innocence Lost" jest ostatnim zwiastunem. Nie mogę się doczekać!
Erika szukajcie tu:
facebook
twitter
oficjalna strona
Erika szukajcie tu:
oficjalna strona
poniedziałek, 6 stycznia 2014
Misun - Nothing Else
Po pierwsze - witam wszystkich w 2014! Mam nadzieję, że rok zaczął się pozytywnie i będzie wyglądał równie dobrze przez najbliższe 12 miesięcy.
Póki co historia zatoczyła koło - pierwszym utworem, jaki znalazł się na chillsoundzie był "Harlot" stworzony przez nagrywający w Stanach Zjednoczonych band Misun. W ciągu ubiegłego roku amerykańskie trio pojawiało się na blogu jeszcze kilka razy, za każdym razem dostarczając nam bardzo dobry track i dowód na to, że członkowie zespołu potrafią odnaleźć się w każdym gatunku.
Bardzo się cieszę, że w roku 2014 również witam Was wspólnie z Misun. "Nothing Else" to utwór świeżutki jak poranne bułeczki i jest w pewnym stopniu podsumowaniem tego, co zespół dokonał do tej pory. Z jednej strony słyszymy gitarowe riffy przywodzące na myśl np. fenomenalne "Battlefields", z drugiej strony nie brak też delikatnej elektroniki znanej m.in. z "Promise Me". O wokalu Misun Wojcik nie muszę się nawet wypowiadać, bo gdy tylko usłyszałem pierwsze słowa "She's really fuckin' nice...", to już wiedziałem, że ten kawałek też jest "fuckin' nice".
Ciekawi mnie, jak będzie brzmiał kolejny utwór Misun, jednego jednak jestem pewny - w 2014 trafią tu jeszcze nieraz.
Misun szukajcie tu:
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















