Pokazywanie postów oznaczonych etykietą blues. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą blues. Pokaż wszystkie posty

piątek, 1 maja 2015

Samm Henshaw - Redemption

chillsoundsgoodmusic
Lepszego powitania majowego weekendu wyobrazić sobie chyba nie mogłem. Mamy tu soul, mamy blues, mamy gitarę i fenomenalny wokal. Redemption to z pewnością track, który przez długi czas nie opuści mojej playlisty - tym bardziej, że brzmi trochę, jak zaginiony utwór z soundtracku do Django.

Samm Henshaw ma dopiero 20 lat, jednak jestem pewien, że wkrótce jego nazwisko wypłynie na wody zdecydowanie szersze niż te, które okalają jego rodzinną Wielką Brytanię. W przypadku utworu Redemption ciężko, by do głowy nie przychodził John Legend, a to jedna z najlepszych pochwał, jaka tylko może paść z moich ust. Samm ma już na koncie kilka innych utworów, którym jednak zdecydowanie bliżej do klasycznego R&B, przez co Redemption staje się w moich oczach jego najlepszą produkcją. Z niecierpliwością czekam na kolejne.

Track pobierzecie za darmo zapisując się do newslettera Samma.



wtorek, 24 czerwca 2014

Rag'n'Bone Man - Lay My Body Down / Rising Sun (ft. Stig of The Dump)

chillsoundsgoodmusic
Właśnie zostałem powalony na łopatki, wdeptany w ziemię i rozjechany muzycznym czołgiem. Oto Rag'n'Bone Man - po raz pierwszy usłyszałem go pół godziny temu i już wiem, że przez najbliższe dni będzie niesamowicie częstym gościem na mojej playliście. Zacznijmy jednak od początku.

Przez pół godziny od pierwszego usłyszenia tego człowieka nie udało mi się odnaleźć o nim za wiele informacji, jednak podzielę się tym, co mam. Rag'n'Bone Man to tak naprawdę Rory Graham, londyński artysta należący do Rum Committee. W jego dyskografii, oprócz płyt wydanych z wspomnianą grupą, znajdziemy między innymi jeden solowy album i jedną EP-kę. Przejdźmy jednak do tego, co najważniejsze - ten facet tak płynnie porusza się pomiędzy bluesem, soulem i hip-hopem, że mój podziw dla niego nie ma w zasadzie granic.

Poniżej podrzucam jego najnowszy track - "Lay My Body Down", ale z całego serca zachęcam do odkrywania pozostałych produkcji Rory'ego samodzielnie. Rzadko wpadam na takie perły - żeby jeszcze bardziej wzbudzić waszą ciekawość, dokładam niesamowitą soulowo-hip-hopową interpretację "House of The Rising Sun". Miazga...

"Lay My Body Down"



"Rising Sun (ft. Stig of The Dump)"


Artysty szukajcie tu:

sobota, 1 marca 2014

Camille Michelle Gray - Baby Better Run

chillsoundsgoodmusic
Na profil Camille Michelle Gray na YouTube natknąłem się już kilkakrotnie. W czasach, w których większość początkujących artystów umieszcza tam swoje covery, konto Camille wyróżniało się zdecydowanie wśród konkurencji interpretowanym przez nią repertuarem. Obok tradycyjnych, popowych utworów wykonywanych w oryginale przez Ke$hę czy Lady Gagę, prym wiódł hip-hop, na czele którego znajdował się Kid Cudi i Kendrick Lamar. Gray nie ograniczyła się jednak do zwykłego odśpiewania utworu - w większości nagrań gra także na gitarze akustycznej.

Dziś Camille powraca z autorskim nagraniem pt. "Baby Better Run", które zdaje się być idealnym podsumowaniem jej dotychczasowych produkcji. Ciężko jednoznacznie sklasyfikować gatunkowo ten track, który łączy w sobie klasyczne dźwięki bluesa z fajnymi, gitarowymi riffami. Utwór zwiastuje debiutancką EP-kę Gray - "Street Cinema", której premiera nastąpić ma 13 marca. Z ciekawością odsłucham całości, póki co zapraszam do zapoznania się ze zwiastującym ją singlem:



Do utworu powstał również teledysk:


Camille znaleźć możecie tu:

sobota, 21 września 2013

Alex Hepburn - Together Alone

chillsoundsgoodmusic
Alex Hepburn udało się oszukać wszystkich. W zasadzie to mogę powiedzieć, że mieliśmy tu do czynienia z jedną z ciekawszych muzycznych akcji marketingowych ostatnich lat. Bo kto wydaje najsłabszy utwór na płycie jako pierwszy singiel? Przepraszam wszystkich, którzy uważają "Under" za arcydzieło, jednak w mojej opinii to po prostu dobry, radiowy track, na pewno lepszy od tego, co proponują nam rozmaite Miley Cyrus czy inne Seleny Gomez, jednak wciąż niezbyt wyróżniający się utwór, doskonale pasujący do tego, co namiętnie wałkują polskie stacje radiowe. 

Zacznijmy jednak od początku - Alex Hepburn to niespełna 27-letnia brytyjska wokalistka. W zeszłoroczne wakacje wydała debiutancką EP-kę, w kwietniu tego roku przyszła pora na pierwszy longplay zatytułowany "Together Alone". Alex na "lead single" wybrała utwór "Under", który szybko przypadł do gustu słuchaczom i pokazał największy atut londyńskiej wokalistki - jej niesamowicie charakterystyczny, zachrypnięty głos. Muszę przyznać, że dopóki nie natrafiłem gdzieś na teledysk do "Under" byłem pewien, że utwór ten śpiewa facet. Gdy już zostałem olśniony, track nabrał dla mnie trochę na wartości, jednak wciąż nie była to zachęta do przesłuchania całego albumu. Ot, mamy kolejną gwiazdkę, której przyszła popularność zależy od tego, czy wpasuje się w aktualne preferencje mainstreamu. Na początku powiedziałem jednak, że pannie Hepburn udało się oszukać wszystkich - nawet jeżeli była to przesada, na pewno oszukała mnie. Bo ta "prawdziwa" Alex, która zajmuje prawie całą płytę brzmi tak:

"Pain Is"



Tak jest, Alex Hepburn osadziła "Together Alone" głęboko w soulowo-bluesowych korzeniach, sprawiając, że przy przesłuchaniu albumu, w głowie co chwila przewijają się wspomnienia o nieśmiertelnej Janis. Nie będę Was jednak oszukiwać - nie cała płyta jest taka, co nie zmienia jednak faktu, że jak dla mnie na longplayu nie ma zbędnych utworów, co w mojej opinii zdarza się niezwykle rzadko, a albumy takie wymienić mogę na palcach pięciu rąk. Płytę podzielić można w zasadzie na dwie części - połowa utworów to stylowe kawałki w "retro" klimatach, nawiązujące do najlepszych dokonań bluesa i soulu. Druga część to tracki, które nadal czerpią z dorobku tych gatunków, jednak mają wokół siebie bardziej współczesną, popową otoczkę, zbliżając się do tego, co od lat świetnie wychodzi P!nk. Tak jak Alecia Moore, również i Alex Hepburn czasem niebezpiecznie balansuje na granicy kiczu i arcydzieła, łącząc klasyczne gatunki z popem, ani razu jednak tej cienkiej linii nie przekraczając. W ten sposób w zasadzie można podsumować całą płytę - duch Janis Joplin, bliskość P!nk, trochę Adele i Amy Winehouse (płytę masterował Tom Coyne, współpracujący również ze wspomnianymi artystkami), a na pierwszym planie fenomenalny wokal głównej bohaterki.

Rzadko opisuję na chillsoundzie coś mainstreamowego, bo też nie taki jest cel tego bloga, jednak w przypadku Alex Hepburn nie mogłem się oprzeć. Dziewczyna wzięła mnie z zaskoczenia i sprawiła, że jej album gra w moich głośnikach w zasadzie nieprzerwanie od kilku ładnych godzin. Udało jej się nawet przekonać mnie do "Under" - teraz gdy słyszę je w radiu wiem już, że coś, co wcześniej uznawałem jedynie za dobry, radiowy track, jest najsłabszym elementem świetnego albumu. Zalecam zapoznanie się z całym "Together Alone", bo jest on lepszy od większości tego, co ma do zaproponowania główny nurt muzyczny - a wspomniane na początku Miley Cyrus i Selena Gomez niech posłuchają słów pierwszego utworu na płycie - "Shut your mouth, Miss Misery"...

"Miss Misery"




Alex Hepburn znajdziecie tu:

sobota, 23 marca 2013

Fink - Warm Shadow

Telewizyjne seriale, szczególnie te amerykańskie, to istna kopalnia dobrych, nieznanych utworów. Jest to też bardzo dobry sposób dla artysty na wybicie się z grona dotychczasowych fanów i pozyskanie nowych słuchaczy. Osobą, która już skorzystała na wykorzystaniu jego piosenki w serialu, jest brytyjski wokalista, songwriter, gitarzysta, producent i DJ - Fink. Wbrew pozorom, nie jest to żaden nowicjusz, ma już spore grono fanów, a na koncie sześć albumów oraz współpracę z takimi osobami, jak John Legend czy Amy Winehouse. Od 2 tygodni trwa jednak na niego prawdziwy boom, związany z tym, że track "Warm Shadow", pochodzący z ostatniego longplay'a artysty, znalazł się na ścieżce dźwiękowej 13-go odcinka najnowszego sezonu "The Walking Dead" (który notabene, z odcinka na odcinek jest coraz lepszy, przez co polecam go miłośnikom seriali i apokaliptycznych klimatów).

Od tej pory utwór zaczął robić furorę w sieci, nie dziwi więc decyzja Fina Greenall'a, bo tak brzmi jego prawdziwe imię i nazwisko, o wydaniu "Warm Shadow" jako singla. Track idealnie wpasował się w klimat całego serialu, jak i sytuacji, podczas której mogliśmy go usłyszeć. Cieszy to, że utwór oparty przede wszystkim na gitarze i wokalu, potrafi się aż tak spodobać. Przede wszystkim nie można mu odmówić świetnego stopniowana napięcia, co zresztą zostało umiejętnie wykorzystane przez ekipę produkującą "The Walking Dead". Utwór jednak doskonale radzi sobie bez całej tej serialowej otoczki. Sprawdźcie sami:


Wokalisty szukać możecie tu:

niedziela, 3 lutego 2013

ZZ Ward

ZZ Ward, a właściwie Zsuzsanna Eva Ward, to amerykańska wokalistka pochodząca z małego miasteczka w Pensylwanii. Dorastając, słuchała blues'owych utworów komponowanych i wyśpiewywanych przez jej ojca, niejednokrotnie podśpiewując wraz z nim. Dzięki temu blues zakorzenił się głęboko w jej sercu, z czego Zsuzsanna czerpie, komponując swoje piosenki. Drugą miłość, czyli hip-hop, ZZ odkryła już będąc nastolatką, współpracując z miejscowymi raperami i udzielając się wokalnie w ich utworach. Hip-hop pokochała za jego autentyczność. Jak sama twierdzi, teraz jest w związku małżeńskim z oboma gatunkami.

ZZ Ward ma już na swoim koncie jeden mixtape, EP-kę i album studyjny, zatytułowany "Til The Casket Drops". Utworem, który został wybrany na przewodni singiel płyty, jest bluesowy "Put The Gun Down".


Zsuzsanna nie poprzestaje jednak wyłącznie na tworzeniu bluesa. Jej miłość do hip-hopu także znajduje odzwierciedlenie w jej twórczości, a artystka stara się łączyć oba gatunki. Przykładem takiej pracy może być pochodzący z pierwszego mixtape'u ZZ utwór "Overdue". 


ZZ Ward zyskała na popularności dzięki wykorzystaniu w zwiastunie trzeciego sezonu serialu "Pretty Little Liars" tytułowego kawałka z longplay'a "Til The Casket Drops". Od czasu wyemitowania trailera rozpoznawalność ZZ stale rośnie.


ZZ Ward śledzić możecie pod tymi adresami: