wtorek, 8 października 2013

Siemion - Możemy Sobie Gdybać

chillsoundsgoodmusic
Zaznajomieni z chillsoundem zauważyli już pewnie, że o polskojęzyczny utwór na moim blogu ciężko. Nie bierze się to z jakichkolwiek uprzedzeń do naszej ojczystej mowy, wszak wiem, że "Polacy nie gęsi" i polski język staram się pielęgnować, jak tylko mogę. Chodzi tu raczej o jakiś specyficzny sposób brzmienia tekstów - aby jakiś utwór brzmiał dobrze po polsku musi mieć naprawdę wartościowy tekst - i nie mam tu na myśli wydumanych metafor, które przychodzą do głowy zazwyczaj o 4 nad ranem po zbyt dużej ilości "głębszych". Umówmy się - banalny tekst o miłości brzmi po prostu lepiej po angielsku niż po polsku, a o tekstowe perły w naszym kraju niestety wcale nie tak łatwo. Dlatego niezmiernie cieszę się, że na chillsounda trafia drugi, po domowych melodiach, polskojęzyczny artysta.

Piosenkę "Możemy sobie gdybać" po raz pierwszy usłyszałem w zeszły piątek, a mam dziś wrażenie, że co najmniej setka z ponad dwunastu tysięcy aktualnych wyświetleń na youtube należy do mnie. Poważnie - dawno nie słyszałem utworu, który tak bardzo wyzwalałby we mnie chęć "gwałcenia replay'a". 

Siemion to Jarosław Siemienowicz, którego nazwisko może być znane przede wszystkim osobom, których muzyczna pamięć sięga dalej niż do początku trwającego millenium. Jest on jednym z założycieli Proletaryatu - rockowo-metalowej grupy, której lata świetności przypadają na lata '90 ubiegłego wieku. Do dyskografii Siemiona wliczyć należy również wydaną w 1999 roku płytę zespołu "Anioły". Dość jednak o przeszłości, skupmy się na tym, co dziś. Zastanawia mnie fakt, co skłoniło Siemiona do tak drastycznej zmiany wykonywanej przez niego muzyki - przestaję jednak o tym myśleć, słysząc w głowie tekst utworu:

"(...)czy to by coś zmieniło,
jeśli dowiemy tego się?"

Zostawiam więc przyczyny artystycznej przemiany, która sprawiła, że utwór zapowiadający debiutancką płytę Siemiona, jest jednym z najlepszych przykładów połączenia tradycyjnego folku ze współczesnym popem, jaki miałem przyjemność słyszeć - i to nie tylko wśród rodzimych wykonawców. Niesamowicie pozytywne i optymistyczne brzmienie utworu sprawia, że czaruje on już od pierwszego przesłuchania, a napisany z delikatnym przymrużeniem oka i jednocześnie skłaniający do refleksji tekst, to dowód na to, że nie potrzeba maestrii Nosowskiej (nic Kasi nie umniejszając), by zaprezentować liryczny majstersztyk.

Swoistą "wisienką na torcie" jest pojawiający się pomiędzy zwrotkami wokalny sampel, którego największym plusem jest to, iż jest na tyle niewyraźny, że pozostawia szerokie pole do interpretacji. Wystarczy powiedzieć, że w trakcie luźnych rozmów ze znajomymi o utworze, pojawił się szereg propozycji na to, jak brzmi powtarzający się tekst: od gangstersko-bronxowego "Trap In Tha Hood", po zdecydowanie bardziej swojsko brzmiące "czapki do góry" :)

"Możemy sobie gdybać" zwiastuje debiutancki album Siemiona pt. "Poza stadem", który ukaże się nakładem wytwórni Nike Recordings. Mógłbym o tym utworze pisać jeszcze godzinami - że warto zwrócić uwagę na teledysk, który jest zlepkiem wakacyjnych klipów fanów, że utwór dotarł już do 2. miejsca folkowej listy ReverbNation, ale po co?

"(...)jedyne, co to zmieni -
na ścianie się wydłuży cień.
I skończy się kolejny dzień."


Siemiona szukać możecie tu:

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza