piątek, 4 października 2013

Tomasz Makowiecki - Holidays In Rome

chillsoundsgoodmusic
Kolejne "złote dziecko" (zabawnie to brzmi z ust człowieka, który od opisywanego artysty jest o wiele młodszy) "Idola" dojrzało, zagrało va banque, odnalazło własną drogę lub po prostu przeszło niesamowitą metamorfozę. Ciężko powiedzieć, jak dokładnie było w przypadku Tomka Makowieckiego, któremu co prawda zawsze daleko było do radiowo-popowej papki i "celebrytyzmu" znanego z pierwszych stron gazet, jednak nie sposób nie porównać "Holidays In Rome" do artystycznej wolty, jaką zapewniła nam Brodka przy premierze "Grandy".

Prawdą jest, że Tomek od zawsze miał bardzo dobry wokal, co udowadniał już w Polsatowskim show, miał też talent do tworzenia chwytliwych kompozycji (np. "Miasto Kobiet"), jednak jego najnowszy singiel sprawił, że automatycznie zapomniałem o jego poprzednich dokonaniach i spojrzałem na niego z zupełnie innej strony. Bo oto człowiek, którego zapamiętałem jako wielkiego fana Wilków, śpiewającego "Son Of The Blue Sky" prawie równie dobrze jak Robert Gawliński, staje w jednym rzędzie z najlepszymi producentami polskiej sceny elektronicznej, a porównanie go do KAMP! wcale nie jest nadużyciem. Jak mówi Tomek o nowej płycie: "To najbardziej bezkompromisowa i osobista rzecz, jaką do tej pory zrobiłem". Ja dodam - oby tak dalej, bo zrobiłeś to świetnie :) Album "Moizm" jest już dostępny do odsłuchu za pośrednictwem serwisu Deezer i jak tylko będę miał chwilkę czasu, to na pewno go przesłucham i skrobnę kilka zdań. Póki co katuję "Holidays In Rome", do czego również Was zachęcam!


Tomka szukać możecie tu:

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza