środa, 19 marca 2014

Chromeo - Jealous (I Ain't With It)

chillsoundsgoodmusic
Każdy nowy utwór duetu Chromeo to dla mnie z jednej strony niesamowicie wielki powód do radości, ale też dość duży problem. Bo co nowego napisać można o grupie, która od lat niezmiennie trzyma ten sam, cholernie wysoki poziom swoich dance-funkowych produkcji?

Nie będę więc zbytnio się rozpisywać, muzyka zrobi to za mnie. Jedyne co musicie wiedzieć, to informacja, że najnowszy album grupy - "White Woman", trafi do sprzedaży 12 maja. Pozostaje więc zapisać tę datę w kalendarzu jako wielkie święto miłośniku funkowych brzmień i odpalić "Jealous (I Ain't With It)" - najnowsze dziecko montrealskiego duetu.


Polecam też obejrzenie klipu:


Chromeo odnajdziecie tu:

Ben Khan - Youth

chillsoundsgoodmusic
Pod koniec ubiegłego roku chillsounda zawojował londyński producent Ben Khan i jego nagrania "Savage" oraz "Eden", z których pierwszy załapał się nawet na podsumowanie najlepszych utworów 2013 roku. Na kolejną produkcję Bena musieliśmy czekać do dziś.

Po przesłuchaniu "Youth" możemy odnieść wrażenie, że Brytyjczyk spuścił nieco z tonu - najnowszy singiel nie ma aż takiej mocy, jak wspomniane "Savage", którego tajemnicza elektronika wywoływała efekt ciar na karku. Nie oznacza to jednak, że "Youth" nie jest warte uwagi - zdaje mi się, że Khan daje nam po prostu chwilę odpoczynku. "Youth" jest zdecydowanie spokojniejszym trackiem, choć charakterystyczne elektroniczne elementy i zsamplowana gitara nie pozostawiają złudzeń, co do tego kto jest autorem utworu.


Artysty szukajcie tu:

Robot Koch - Trouble (Robots Don't Sleep)

chillsoundsgoodmusic
Trzy albumy nagrane wspólnie z Jahcoozi, produkcje solowe, w skład których wchodzą zarówno EP-ki, jak i longplay'e, tytuł jednego z najlepszych beatmakerów aktualnej generacji - berliński producent Robert Koch był w o tyle komfortowej sytuacji, że nie musiał już nikomu nic udowadniać. Jak widać, brak presji potrafi przełożyć się na wyniki najlepsze z możliwych.

W swoich dotychczasowych produkcjach Koch często eksperymentował, mieszając w zasadzie wszystkie gatunki ocierające się o nowoczesną, basową, elektroniczną muzykę, przez co niektóre jego produkcje były dla mnie na dłuższą metę męczące. Tym razem jest jednak zupełnie inaczej - "Trouble" to track, który spodobał mi się od pierwszego przesłuchania. Robert vel Robot udowadnia, że na tworzeniu podkładów muzycznych zna się jak mało kto, a odbijająca mocne piętno na całym utworze, bardzo wyraźnie zaznaczona, rytmiczna perkusja sprawia niesamowite wrażenie.

Utwór zapowiada nachodzący album "Mirror" projektu Robots Don't Sleep, będącego wynikiem współpracy producenta z duetem John LaMonica & Sebastian Lind, których wokale możemy usłyszeć w "Trouble" - singiel sprawił, że czekam na płytę z niecierpliwością.


Więcej o Robercie i projekcie Robots Don't Sleep znajdziecie tu:

poniedziałek, 17 marca 2014

Dickystixxx - All I Need (ft. Skin Town)

chillsoundsgoodmusic
Pod pseudonimem Dickystixxx kryje się producent o swojsko brzmiącym nazwisku - Richard Piasetski. Daleko mu jednak do Polski, gdyż Richard swoje utwory tworzy w Kanadzie, a ściślej w Toronto. Znany był do tej pory przede wszystkim z remixów, do których należy doliczyć kilka autorskich tracków.

Dokładnie 20 dni temu światło dzienne ujrzało najnowsze dziecko Richarda - nagrany we współpracy z grupą Skin Town utwór "All I Need". Jest to niezwykle bujający i chillujący reprezentant gatunku house, który wydaje się skrojony na miarę pod chillsounda. Ciepły wokal i nieinwazyjny podkład sprawdzą się idealnie podczas tegorocznych wakacji - wystarczy zresztą spojrzeć na okładkę singla, by już nie móc doczekać się ciepłych dni. Naprawdę nie wiem czy jest ktoś, komu "All I Need" może nie przypaść do gustu - track wzbudza niesamowicie pozytywne emocje.



Dickystixxx odnajdziecie tu:
facebook
twitter

Laurel - To The Hills

chillsoundsgoodmusic
Jeżeli do tej pory nie znaliście Laurel, to po pierwsze: shame on you! Po drugie - prawdopodobnie macie jedną z ostatnich okazji, by zapoznać się z jej twórczością, zanim jej nazwisko zacznie pojawiać się na tych ambitniejszych listach przebojów całej Europy. Pokrótce - Laurel to młoda wokalistka z Wielkiej Brytanii, która na swoim koncie ma już kilka utworów cieszących się dość dużą popularnością. Jak pokazała historia, Brytyjczycy wiedzą jak przekuć takie talenty na międzynarodowe gwiazdy, dlatego nic dziwnego, że wszyscy wróżą Laurel niemałą karierę.

Tym bardziej cieszę się, że jej najnowszy track "To The Hills", wyjątkowo wpasowuje się w chillsoundowe klimaty. To mroczna, niepokojąca piosenka z lekko orkiestralnym podkładem, który tylko pogłębia jej wyjątkowy klimat. Ciężko mi nazywać w tym momencie Laurel czyjąkolwiek następczynią, mam jednak przeczucie, że usłyszymy o niej jeszcze nieraz.


Więcej o Laurel znajdziecie tu:

MVSCLES - game

chillsoundsgoodmusic
Długo nie rozumiałem powszechnych zachwytów nad amerykańskim duetem MVSCLES, który zadebiutował w 2012 roku utworem "sweet n sour", który owszem - był sympatyczny i łatwo wpadający w ucho, jednak nie zdołał mnie porwać tak, jak środowiska HypeMachine, dzięki któremu szybko wywędrował na pierwsze miejsce listy przebojów tego portalu.

Kolejne piosenki MVSCLES - "where you are" oraz "somethin" utrzymane były w podobnym klimacie przez co także i one nie zdołały na dłuższy czas przykuć mojej uwagi. Najwidoczniej jednak do czterech razy sztuka - "game" to moim zdaniem najbardziej wyróżniający się track w ich dorobku. Chad i Cat opuszczają bezpieczne rewiry odrobinę przesłodzonych podkładów muzycznych na rzecz zdecydowanie szybszej i niepokojącej elektroniki. "game" to utwór w zasadzie niezwykle prosty, ale to właśnie w tej prostocie leży jego największa siła - chłodny wokal w połączeniu z rytmicznym, elektronicznym beatem spisują się perfekcyjnie.

Grupa pracuje nad debiutanckim albumem - jeżeli pójdą w stronę najnowszego singla, pewnie pojawią się na chillsoundzie jeszcze nieraz.


MVSCLES znajdziecie tu:

niedziela, 9 marca 2014

sundayclassics #9: Blu Cantrell ft. Sean Paul - Breathe

chillsoundsgoodmusic
Przykład na to, że perfekcyjny beat może stanowić podkład muzyczny, który nie ogranicza się tylko i wyłącznie do jednego gatunku. Instrumental użyty w tym utworze pochodzi z klasycznego już "What's The Difference" nagranego przez Dr. Dre, w którym gościnnie udzielają się również Eminem i Xzibit. Track ten jest już dla wielu z nas niezaprzeczalnym klasykiem, ja zaś do cyklu sundayclassics wybrałem oparty o niego "Breathe" autorstwa Blu Cantrell.

Amerykańska artystka udowodniła w 2003 roku, że podkład, który wyśmienicie sprawdził się w hip-hopie, może równie dobrze posłużyć za tło do utworu osadzonego w klimatach soul/R&B. Znany i lubiany beat, dobry wokal Blu oraz zaproszony do współpracy Sean Paul, który święcił wtedy największe triumfy za sprawą płyty "Dutty Rock" - w efekcie powstał track, który był wręcz skazany na sukces. Tak też się stało, choć trzeba nadmienić, że boom na "Breathe" miał miejsce głównie w Europie (1. miejsce na UK Singles Charts), podczas gdy w Stanach Zjednoczonych piosenka cieszyła się umiarkowanym zainteresowaniem.

Nie zmienia to jednak faktu, że po ponad dziesięciu latach od wydania, "Breathe" pretenduje według mnie do miana klasyka, zdecydowanie przewyższając jakością to, co dziś usłyszeć możemy w radiach. Track ten pokazuje też niestety, jak szybko przemija sława niektórych artystów. "Get Busy", "Like Glue" i "I'm Still In Love With You" były wtedy na ustach wszystkich, dziś już musimy wytężyć pamięć, by przypomnieć sobie, kim jest Sean Paul. Blu Cantrell nie wydała natomiast nic nowego od 2004 roku. Nie wszystko jednak stracone - premiera nowego longplaya artystki zaplanowana jest na ten rok, może więc uda się jej jeszcze powtórzyć sukces sprzed 11 lat.