Królowa jest tylko jedna - tjaaaa... Nie interesuje mnie, czy slogan ten można zastosować w przypadku Sharon Jones, bo w moim mniemaniu, jest i będzie ona królową soulowo-funkowych brzmień. Nie skrywam więc radości z jej powrotu po trzyletniej przerwie. Najnowszy track Sharon Jones & The Dap Kings (o których pisałem już tu) nosi tytuł "Retreat!" i nie jest może tak wybitnym dziełem, jak "100 Days, 100 Nights", jednak pamiętajmy, że w przypadku Sharon i jej bandu nawet gorszy utwór to produkcja ze wszech miar dopieszczona i godna uwagi. A ten do gorszych nie należy. "Retreat!" zwiastuje kolejny longplay grupy pt. "Give The People What They Want" - nie wiem jak Wy, ale ja już zacieram ręce na kolejną porcję soulu i funku w najlepszym, staroszkolnym wydaniu.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sharon jones and the dap-kings. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sharon jones and the dap-kings. Pokaż wszystkie posty
środa, 9 października 2013
piątek, 8 marca 2013
Sharon Jones & The Dap-Kings
To niesamowite i piękne, że istnieją ludzie, którzy wymykają się ogólnie przyjętej modzie i mają w sobie tyle siły, że słuchając ich potrafimy przenieść się w czasie. W tym przypadku wprost w przełom lat '60 i '70, w czasy, w których soul i funk niepodzielnie królowały w Stanach Zjednoczonych. Sharon Jones & The Dap-Kings przenoszą istotę tej muzyki w czasy współczesne, opierając się jednak wszechobecnej elektronice i tworząc klasycznie, przy pomocy instrumentów i analogowych urządzeń rejestrujących. Efekt niesamowity, bo gdyby ktoś puścił mi jakikolwiek ich utwór, dałbym sobie rękę uciąć, że to jakiś zapomniany track sprzed lat. Cytując klasyka: "I bym teraz, ku*wa, nie miał ręki..."
Sharon Jones & The Dap-Kings to grupa utworzona w 1996 roku w Stanach Zjednoczonych. W składzie znajduje się naprawdę wiele osób, których wymienianie zajmowałoby za dużo miejsca, skupmy się więc tylko na tym, że trzonem całej grupy jest charyzmatyczna wokalistka Sharon Jones, kończąca w tym roku już 57 lat. I wcale nie zapowiada się na to, aby prędko zeszła ze sceny. Łatwo obliczyć, że grupa działa już od ponad 12 lat, dlatego zastanawiam się, dlaczego odkryłem ich dopiero w tym tygodniu? W Stanach są szanowani i popularni, co prawda nie są to pierwsze miejsca opiniotwórczego "Billboardu", ale stałą i sporą grupę fanów zespół posiada. W Polsce nie doczekali się nawet krótkiej wzmianki na wikipedii...
Grupa ma na swoim koncie 4 albumy oraz jedną kompilację niewydanych wcześniej piosenek. Posłuchajcie, jak kiedyś tworzyło się muzykę. Cieszę się, że istnieją jeszcze ludzie, którzy mają pojęcie, że ich produkcje nigdy nie trafią do mainstreamu, a mimo to robią coś, co kochają. Posłuchajcie kilku tracków:
"I Learned The Hard Way" (song startuje w 1:14)
"100 Days, 100 Nights"
"Got A Thing On My Mind"
"Cut That Line"
Grupy szukać możecie pod tymi adresami:
Subskrybuj:
Posty (Atom)
