Naprawdę nie wiem, czy jest sens w tym, żebym pisał tu jeszcze jakieś słowa oprócz umieszczenia tego tracku. Podejrzewam, że ciężko byłoby mi znaleźć osobę uważającą, że "Virtual Insanity" nie pasuje do chillsound'a lub nie zasługuje na to, by nazwać go klasykiem. Największy przebój grupy Jamiroquai to track, który starzeje się z klasą i... nie, ten utwór w ogóle się nie starzeje. Kocham funkowe klimaty, kocham Jamiroquai, kocham wokal Jay'a i choć subiektywnie wskazałbym kilka ich utworów, które podobają mi się bardziej, to właśnie "Virtual Insanity" należy się miano klasyka.